PROJEKTY
Auschwitz Memento
podroze-z-pileckim
cena-wolnosci-baner
lustro
glosy-z-auschwitz
sosienki
ucieczka-z-auschwitz
projekt pilecki wspomoz

pogiewontem logo
piasnica logo
siostrzyczka logo
listonosz logo

 

 

Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x
Zapomniani bohaterowie wychodzą z cienia
Europa nie może nie wiedzieć, Polska musi pamiętać
Opowieść o wyborach dokonywanych przez człowieka w obliczu ważnych wydarzeń historycznych
Film dokumentalny opowiadający o zapomnianej zbrodni w Lasach Piaśnickich
Film dokumentalny opowiadający o losach mieszkańców Oświęcimia i okolic w czasie niemieckiej okupacji
Historia niezwykłej przyjaźni Polki i Żydówki, która nawiązała się, gdy jako dzieci były więźniarkami KL Auschwitz

Zespół "Forteca" idzie szlakiem ucieczki rotmistrza Pileckiego! - przeczytaj relację!

forRajd pieszy ku czci Witolda Pileckiego już za nami. Zespół "Forteca" grający rocka patriotycznego przeszedł szlakiem legendarnej ucieczki z KL Auschiwtz - Birkenau Witolda Pileckiego, Jana Redzeja i Edwarda Ciesielskiego, która miała miejsce 26 kwietnia 1943 roku. Przeczytaj pełną relację z wyprawy młodych i ambitnych ludzi, którzy chcieli w ten sposób oddać hołd wielkim polskim bohaterom. To były niezapomniane emocje!

 PEŁNA FOTORELACJA Z WYDARZENIA PO KLIKNĘCIU NA TEKST

DZIEŃ "ZERO", DZIEŃ "PIERWSZY"

Wczoraj przekroczyliśmy bramę KL Auschwitz. Podobnie jak Witold Pilecki, Jan Redzej i Edward Ciesielski przed 70 laty, skierowaliśmy się wzdłuż drogi na wschód. Minęliśmy rejon dawnej garbarni, po której dziś już nie ma śladu. Po prawej stronie, za wałem jakieś 100 – 150 metrów od naszej trasy płynie Soła. Gdzieś na wysokości mostu na rzece skręcamy w lewo. Jeszcze kilometr i będziemy w miejscu dawnej piekarni.

Piekarni też już nie ma. Jakieś 70-100 metrów od nas stoi tylko historyczny młyn, w którym również pracowali więźniowie. Trudno sobie wyobrazić, jak tu dawniej wyglądało. Drogi którymi maszerowali więźniowie z obozu do pracy w piekarni są dziś głównymi drogami przelotowymi przez miasto. Normalny miejski ruch.

A my robimy kilkugodzinną przerwę. Nasi bohaterowie nie mogli sobie pozwolić na odpoczynek. Przez 6 godzin ciężko pracowali w piekarni, zanim udało im się około drugiej nad ranem wyważyć drzwi i wydostać na wolność…

Druga w nocy. Mały ruch samochodowy, ale dużo światła – neony pobliskiej galerii handlowej, uliczne latarnie, podświetlane reklamy. Ruszamy, choć trudno w tych okolicznościach poczuć nam tamtą atmosferę. Witold Pilecki pisał o ciemnej nocy. I o deszczu. My ruszamy w jasną – pełnia księżyca - bezdeszczową noc. Dochodzimy do wału nad Sołą, i dalej kierujemy się wzdłuż rzeki, w stronę jej ujścia do Wisły. Po lewej stronie uśpione osiedle Błonie, po prawej wieża zamku. Po mniej więcej kilometrze dochodzimy do torów kolejowych. 100-150 na prawo majaczy sylwetka mostu. Przystajemy. Zastanawiamy się, w którym miejscu mogła być budka wartownika…

Czekamy chwilę na reporterów Telewizji Kraków. Że też im się chce zrywać w środku nocy...

Nasi bohaterowie zbliżali się do mostu bardzo ostrożnie, starali się go przejść niezauważenie, my robimy to niejako w świetle reflektorów, z towarzyszeniem kamer.

Jesteśmy na wysokości wsi Dwory. Po prawej skarpa, linia kolejowa, wał po którym podążamy a za wałem rzeka Wisła. Bardzo wąsko. Na naszej trasie nie wiele będzie miejsc takich, jak to w którym jesteśmy niemal pewni, że stąpamy po śladach Witolda Pileckiego, Edwarda Ciesielskiego i Jana Redzeja.

d1

Dalej jest kanał zbudowany w epoce gierkowskiej. Musimy iść około 3 kilometry, aby znów znaleźć się nad Wisłą. Po drugiej stronie rzeki za wałem widzimy las. Najprawdopodobniej w tym miejscu przeprawili się przez Wisłe uciekinierzy z Auschwitz.

Jesteśmy na drugim brzegu Wisły. Ze względu na wysoki stan wody nie możemy się przeprawić (względy bezpieczeństwa), więc korzystamy z kładki nad rzeką. Idziemy przez wieś Gromiec, potem przez las w stronę szosy w kierunku Libiąża. Gdy już do niej dochodzimy mamy chwilę wahania, więc pytamy przechodnia w którą stronę trzeba iść na zamek Lipowiec. Rotmistrz nie planował iść tędy, bo grupa miała iść na Kęty a potem Wadowice. Szli więc oni niejako na oślep. My wiemy gdzie idziemy, ale nie zawsze udaje nam się złapać właściwy azymut.

Dochodzimy do zamku. Jest piękna pogoda, ale duchota wskazuje że może szybko się popsuć. Przed siedemdziesięciu laty padał deszcz. Na wzgórzu spędzili noc w lesie zakopani w stare liście. Teraz jest tu skansen. Dyrektor skansenu proponuje nocleg na dziedzińcu dawnej warowni. Korzystamy z tej propozycji i rozkładamy się do noclegu. W wolnych chwilach zwiedzamy ruiny. Realizatorzy filmu wykorzystują też ten moment do nakręcenia kolejnych scen do filmu. Wieczorem rozpalamy ognisko i spędzamy ten czas śpiewając. Zaczynamy myśleć o utworze o Rotmistrzu. Powstają pierwsze takty. Tak jak wspomina raport Witolda, tu nasi poprzednicy posilili się miodem, trzy łyżki na głowę. Jemy ten miód ale nic więcej. Smakuje jak nigdy wcześniej, bo od ostatniego posiłku mija prawie doba. Najbliższy pełny posiłek jest zaplanowany na jutro po południu.

WIĘCEJ O PIERWSZYM DNIU RAJDU PRZECZYTAJĄ PAŃSTWO TUTAJ.

KIBICUJE UCIEKINIEROM RÓWNIEŻ (ZA POŚREDNICTWEM "SUPER EKPRESU") TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI

DZIEŃ DRUGI

W niedzielę wstajemy o szóstej rano. W nocy spadł deszcz i musieliśmy schować się pod daszek. Pakujemy się, żegnamy ze stróżem i idziemy w kierunku Alwerni. Rotmistrz i jego towarzysze myśleli, że idą w kierunku Poręby Żegoty, gdzie liczyli spotkać księdza, którego brat był więźniem w KL Auschwitz. Doszli przez pomyłkę do klasztoru w Alwerni i tam mimo to znaleźli pomoc. Podążamy więc tam. O 11.30 zaplanowana jest msza święta, na której ma być syn rtm. Pileckiego, Andrzej. Oprócz niego ma przyjechać z nim Andrzej Ostrowski, jego kuzyn a przede wszystkim syn Eleonory Ostrowskiej, łączniczki Rotmistrza. Organizatorzy odnaleźli też potomków Kazimierza Buczka. Ma dojść do spotkania Andrzeja Pileckiego z nimi. Jest ich troje rodzeństwa, Zofia Buczek, Stanisława Sady oraz Józef Buczek.

Docieramy na miejsce wcześniej. Zostajemy przyjęci przez burmistrza Alwerni i możemy chwilę odpocząć. Poznajemy rodzeństwo Buczków, rozmawiamy z nimi przez kilka minut na temat ucieczki. O wyznaczonej godzinie idziemy na mszę świętą. Ojciec gwardian ogłasza intencję mszy: W 70 rocznicę ucieczki Witolda Pileckiego, Edwarda Ciesielskiego oraz Jana Redzeja z KL Auschwitz w intencji uciekinierów oraz ludzi dobrej woli, którzy im pomogli. Wygłasza też kilkuminutowe przemówienie na temat Witolda Pileckiego i jego bohaterskiego życia. Na mszy oprócz wymienionych wcześniej osób są politycy samorządowi z zachodniej Małopolski z marszałkiem Markiem Sową i burmistrzem Janem Rychlikiem na czele.

Po mszy na zaproszenie księdza gwardiana jemy pierwszy posiłek od 36 godzin. Dokładnie tak jak rotmistrz i jego towarzysze.

W tym samym czasie rodzina Buczków spotyka się po raz pierwszy z synem rotmistrza. Na pewno bardzo poruszające dla nich, pani Zofia Czak płacze ze wzruszenia. My wracamy do bazy organizatorów i czekamy na spotkanie z panami Pileckim i Ostrowskim.

Pan Józef Buczek pokazał filmowcom ważne miejsca związane z Alwernią i uciekinierami.

Rano wyruszamy w kierunku Tyńca.

DZIEŃ TRZECI

Wstaliśmy w środku nocy. Mamy iść szukać przeprawy na Wiśle. Rotmistrz szedł z towarzyszami w kierunku Piekar i Tyńca. Tamta przeprawa dzisiaj nie istnieje więc zmieniamy trasę. Udajemy się w kierunku Czernichowa. Dochodzimy tam rano. Czeka tam na nas ekipa filmowa, by nagrać tą przeprawę. Przyjeżdżają też obaj panowie Adrzejowie, Pilecki i Ostrowski. Nagrywamy wiele ujęć. Rozmawiamy przed kamerami z potomkami słynnych ludzi, kilka razy powtarzamy całość. Nie wiedzieliśmy, że robienie filmu to taka harówka... W końcu koniec zdjęć. Ekipa i starsi panowie jadą do Koryznówki spotkać się z rodziną Domańskich-Serafińskich.

d3

My idziemy dalej. Musimy po raz kolejny raz trochę zmodyfikować plan i idziemy lewą stroną Wisły w kierunku autostrady. Słońce ostro daje się we znaki. No i nogi cały czas dają o sobie znać. "Siano" skarży się na pęcherze. Całe szczęście, że pan Andrzej Ostrowski dał nam kilka rad jak najlepiej znieść wysiłek. Jest emerytowanym fizjoterapeutą sportowym i od pierwszego momentu interesuje się tym, jak znosimy ten wysiłek.

Wkrótce dochodzimy do kolejnej przeprawy Jeziorzany-Kopanka. Jesteśmy w okolicach, gdzie mógł być Pilecki i reszta. Dlatego wyciągamy raport i zaczynamy szukać szczegółów. Marek wypatruje listonosza. Listonosz na pewno może wiedzieć coś o rodzinie Mazurkiewiczów. Krótka rozmowa i okazuje się, że kolega po fachu doskonale wie kim jesteśmy i po co idziemy. Potwierdza to, co już wiemy. Połowa okolicznych mieszkańców to Mazurkiewiczowie. Odsyła nas do koleżanki na poczcie. Może będzie wiedzieć? Po drodze oczywiście rozmawiamy o sprawach pocztowych. Koleżanka od razu wskazuje nam kilka osób pasujących do opisu. Przechodzą akurat dwie staruszki. Twierdzi, że one mogą wiedzieć jeszcze więcej. Pytamy więc te panie. TAK! Brat mojego ojca to Piotr Mazurkiewicz i rzeczywiście mieszkał na ówczesnym końcu wsi. Był krawcem i doskonale znał niemiecki. Dostajemy adres.

Po drodze spotykamy się z reporterami Polskiego Radia. Przekazujemy też tą informację ekipie filmowej. Jest poruszenie. Łamiemy na moment zasady i jedziemy więc pod wskazany adres. Chwilę szukamy i znajdujemy rodzinę. Starsza pani potwierdza, że tak mogło być, ale miała wtedy osiem lat. Odsyła nas do innej kobiety, która jest starsza od niej. Szukamy tego domu i znajdujemy tą rodzinę. Chwila rozmowy z gospodarzem i potwierdza, że mieszka tu 93 letnia kobieta. Prosi żonę by z nami porozmawiała. Po chwili lody zostały przełamane. Maksymilian został zaproszony na chwilę do domu by spotkać się z tym świadkiem historii. Gdy wraca, mówi że dostał namiar do trzeciej kobiety. Czy znaczy to, że córka i dwoje jej dzieci jeszcze żyją? Jest późno więc kończymy poszukiwania. Z przejęcia zapomnieliśmy zapytać o nocleg...


Mamy wrażenie, że Rotmistrz czuwa nad naszą wyprawą. Mamy piekną pogodę. Udaje nam się odnaleźć domniemanych potomków Mazurkiewiczów. Do końca wyprawy tylko 2 dni. Oby tak dalej.

DZIEŃ CZWARTY

Wstajemy o świecie i wyruszamy z Tyńca kierując się na Puszczę Niepołomicką. Wędrówka nie będzie łatwa ponieważ przez 70 lat Kraków bardzo się rozbudował pochłaniając okoliczne wsie. Tereny niegdyś rolnicze teraz są pięknymi, nowoczesnymi, podmiejskimi osiedlami.

Decydujemy się iść przez Łagiewniki i Bieżanów kierując się na Staniątki. Na trasie wielokrotnie pytamy ludzi o drogę, większość z nich drapie się po głowie w zamyśleniu i proponuje najbliższy przystanek komunikacji miejskiej po czym szybko podaje nr linii która dowiezie nas na miejsce. Wędrówka nie jest łatwa. Wybrukowane chodniki, strzeżone osiedla, kilkujezdniowe drogi, wielkie skrzyżowania. Robimy pieszo prawie 40 km. Nogi odmawiają posłuszeństwa, a z naszych twarzy już dawno zniknęły uśmiechy. Historia przez nogi wchodzi nam do głów.

W Puszczy kręcimy kilka ujęć na potrzeby filmu po czym udajemy się na nocleg.

d4

Najbliższe dwie noce spędzimy w internacie w Bochni.

DZIEŃ PIĄTY

Wyruszamy ze Staniątek. Kilka kilometrów dalej po lewej stronie torowiska napotykamy pomnik upamiętniający dywersantów AK, którzy dokonali zamachu na generalnego gubernatora Hansa Frankaidziemy, zatrzymujemy się na chwilę by oddać cześć bohaterom i ruszamy torami przez Puszczę Niepołomicką przez Kłaj i Ciekowice do Bochni. Pokonujemy bagniska, mosty kolejowe, kolejne stacyjnki i większe dworce.

d5

Tego dnia doliczamy kolejne 30 km do pokonanej trasy. W Bochni spotykamy potomków państwa Oborów, którzy przed laty pomogli uciekinierom, wnuczka pokazuje nam miejsce w którym kiedys stał ich dom rodzinny. Wieczorem pomimo zmęczenia emocje długo niepozwalają nam zasnąć.

Przyjście do Staniątek na wywiad z filmowcami

DZIEŃ SZÓSTY - FINAŁ

Dzień zaczynamy od złożenia kwiatów i znicza pod tablicą upamietniającą Witolda Pileckiego na ścianie kamienicy na rynku w Bochni. Dziękujemy za gościnę Stowarzyszeniu Miłosników Ziemi Bocheńskiej i wyruszamy do Nowego Wiśnicza. Trasę pokazuje nam przewodnik Stanisław Domański (mąż Marii Serafińskiej). Nowy Wiśnicz wita nas ulewą, ale cel jest bliski, więc nie przejmujemy sie tym. Po dotarciu na miejsce, na posesji dworku Koryznówka, pomiedzy domem a historyczną stodołą, w której ukrywali się uciekinierzy sprzed lat, sadzimy Dąb Pamięci. Jeszcze pamiatkowe zdjęcie i udajemy się do dworku aby poznać Marię Serafińską, córkę Tomasza Serafińskiego, u którego uciekinierzy znaleźli schronienie przed laty. Siadamy przy stole, przy którym Rotmistrz pisał swój raport 70 lat temu i podsumowujemy naszą wedrówkę: 180km, 259.199 kroków.

 d6

DOŁĄCZ DO AKCJI ZBIÓRKI PIENIĘDZY NA DUŻY FILM O ROTMISTRZU! - WEJDŹ NA STRONĘ www.projektpilecki.pl

 

 

Wspomóż Nas

Nasza działalność opiera się o wolontariat i darowizny osób fizycznych.

W tym momencie zbieramy środki finansowe na:

  • powstanie objazdowej wystawy "Niezłomni spod Auschwitz",
  • wydanie książki o bohaterskich żołnierzach oddziału AK "Sosienki", którzy zorganizowali najwięcej ucieczek z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Jeśli popierasz cele Stowarzyszenia Auschwitz Memento wesprzyj nas darowizną poprzez system PayPal. Kliknięcie w powyższy obrazek przeniesie Cię na strony PayPal gdzie można przekazać darowiznę.

Można także wesprzeć Stowarzyszenie poprzez wpłaty na konto bankowe:

Bank Spółdzielczy w Andrychowie O/ Oświęcim
58 8110 1023 2003 0300 3381 0001 z dopiskiem “Darowizna na cele statutowe” w tytule przelewu a także podaniem adresu mailowego i krótkimi danymi osobowymi, które umożliwią podziękowanie za pomoc w realizacji projektu.

Dziękujemy!

Partnerzy
wejherowo gdynia udskior
fio marszalek malopolski 2 mhp
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wtórna publikacja lub rozpowszechnianie treści publikowanych przez Stowarzyszenie
bez uprzedniej pisemnej zgody Zarządu Stowarzyszenia zabronione.