Bionotka Wspomnienia mementogaleria mementovideo
Mikusz Józef
(nr obozowy 7794)
Na jednym z odcinków Birkenau był tzw. Meksyk. Tam stał  bunkier, który wybudowali kołodzieje,  cieśle i inni rzemieślnicy. Wiedziało o nim niewielu, bardzo ścisła grupa. I stamtąd odbywały się ucieczki.
Jeśli doszło do ucieczki więźnia, to najpierw wyła syrena. Posterunki zewnętrzne stały trzy dni. I dopiero po tych trzech dniach uciekinier, który siedział w tym bunkrze, mógł jakoś przemknąć.
Latem 1944 roku była organizowana ucieczka. Zasada była taka, że po trzech dniach bunkier musiał być "zamaskowany", a więc wokół rozlewano ocet, sypano pieprz itp., żeby psy, które przeszukiwały teren nie natrafiały na ślady zbiega. I po trzech dniach przychodzi Henryk Porębski - elektryk, który miał prawo poruszania się po całym obozie. Patrzy - jeden z tych, którzy mieli uciekać, załamał się i został. Heniek zabezpieczył go jakoś. Na drugi dzień znów przyszedł i przyniósł mu śniadanie. Na trzeci dzień - decyzja… Cyjankali dostaliśmy od pewnego lekarza obozowego (doktor, pułkownik w cywilu). I to było włożone później do jego  śniadania. Bo przecież już piąty dzień, ten, który miał uciec, siedział w bunkrze. I on przychodzi do tego bunkra, a bunkier pusty. Uciekł…
KL Auschwitz | O nas | W mediach | Galeria | Sklep | Kontakt | Świadkowie historii
Polityka prywatności