![]() ![]() ![]() ![]() OD CZERWIENI MIENI SIĘ W OCZACH - 19 V 2006
Młodzi ludzie, wolontariusze nagrywają relacje byłych więźniów KL Auschwitz
Gazeta Krakowska 19.05.2006 - Ja nie mogę zapomnieć, inni nie chcą pamiętać - mówi Józef Szajna, były więzień KL Auschwitz nr 18729. Tych, którzy przeżyli hitlerowskie piekło, jest coraz mniej. Wielu już odeszło i nie pozostawiło po sobie śladu. Czy zdążą przekazać opis tamtych lat ci, którzy są jeszcze wśród nas? Starają się o to młodzi ludzie związani z Chrześcijańskim Stowarzyszeniem Rodzin Oświęcimskich. - Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Chcemy upamiętniać tych, którzy ginęli ze słowami na ustach "Za wolną Polskę". To właśnie ta idea pcha nas, by zapisywać i nagrywać słowa świadków historii, tak aby ktoś kiedyś mógł z tego skorzystać - mówi podekscytowana Gabriela Mruszczak z Oświęcimia, studentka historii na co dzień pracująca w Krakowie. W najbliższym czasie czeka ją obrona pracy magisterskiej, ale myślami wciąż bliżej jest kolejnych rozmów z byłymi więźniami. Odwiedziła już żyjących w Warszawie, Borzęcinie, Krakowie, Zakopanem, Chochołowie, Okocimiu. Niebawem rusza do Gdańska, Sopotu, Wrocławia i znów do Warszawy. Tych którzy przeżyli hitlerowskie piekło, jest coraz mniej. Wielu już odeszło i nie zostawiło po sobie śladu. Czy zdążą przekazać opis tamtych lat ci, którzy są jeszcze wśród nas? Starają się o to młodzi ludzie związani z Chrześcijańskim Stowarzyszeniem Rodzin Oświęcimskich. - Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Chcemy upamiętniać tych, którzy ginęli ze słowami na ustach: ,,Za wolną Polskę". To właśnie ta idea pcha nas, żeby zapisywać i nagrywać słowa świadków historii, tak aby ktoś kiedyś mógł z tego skorzystać - mówi podekscytowana Gabriela Mruszczak z Oświęcimia, studentka historii na co dzień pracująca w Krakowie. Liczy się każdy miesiąc, tydzień, dzień... Stowarzyszenie dysponuje listą członków, byłych więźniów. Na czerwono zaznaczani są ci, którzy juz odeszli. - Od czerwieni mieni się juz w oczach - mówi krotko koordynator projektu Bogdan Wasztyl. Sześć lat temu nie było pieniędzy, a wtedy świadków historii było znacznie więcej. Trzymają się Do tej pory w archiwum zgromadzono kilkadziesiąt godzin nagrań filmowych i dźwiękowych, setki tysięcy relacji tekstowych i bogaty materiał ikonograficzny. Wszystkie wywiady spełniają rygory naukowe, ale pomysłodawcy pozostawiają byłym więźniom także miejsce na refleksje. Jednak ich zachowanie nierzadko zaskakuje, a nawet szokuje młodych wolontariuszy, którzy godzinami rozmawiają z wiekowymi ludźmi o historii, przywołują ich wspomnienia, utrwalają przeszłość. - Gdy jechałem z Gabrysią na pierwszy, drugi wywiad, byłem przekonany, że będziemy rozmawiać ze starszymi ludźmi, którzy swoje przeżyli i widzieli, a teraz siedzą i nic me robią. Okropnie się myliłem. To było największe zaskoczenie. Oni są niezwykle towarzyscy i otwarci, lubią mówić i wiedzą, że my ich słuchamy. Na dodatek nie opuszcza ich humor, są niesamowici, nawet na łożu śmierci potrafią opowiadać anegdoty, żartować - relacjonuje Zbigniew Klima, świeżo upieczony politolog, absolwent Akademii Pedagogicznej w Krakowie. "Trzymam się, bo się puszczać nie mogę" - powiedziała mi kiedyś nieżyjąca już Wanda Tarasiewicz, była więźniarka. Auschwitz interesowało go od zawsze. Głownie jednak z perspektywy Żydów. 0 Polakach za drutami hitlerowskiej machiny śmierci nie miał wielkiego pojęcia. - Teraz wiem, że wielu z tych, którzy przetrwali, wciąż żyje. Ich historie są coraz ciekawsze. Cieszę się, że Gabrysia powiedziała mi o stowarzyszeniu i projekcie. - Wiadomo, trzeba było zwolnic nieco ze studiami i pracą, życiem prywatnym, ale było warto. Siedziało się po nocach, popołudniami, w weekendy od rana do wieczora. Teraz są efekty - stwierdza Mruszczak. -Nagraliśmy świetną relację Wandy Tarasiewicz we wrześniu 2001 roku. Miesiąc później zmarła. Teraz pracujemy nad relacjami mieszkańców Chorzowa. Jeden ze świadków odszedł tydzień po złożeniu relacji - przypomina Wasztyl. Ateista z komunikatem Gabrielę Mruszczak oraz Zbigniewa Klime rzucono na głęboką wodę juz na samym początku pracy. Dla tej pierwszej spotkanie z Wlodzimierzem Borkowskim bylo mniejszym szokiem, bo od lat obracala sig w srodowisku bylych więźniow. Ale Zbyszek byl swieżo upieczonym wolontariuszem. - Opowiadał, leżąc sparaliżowany na łóżku. Z wykształcenia lekarz. Był uczestnikiem apelu, podczas którego Maksymilian Kolbe zgłosił się na ochotnika do celi głodowej. Mówił, jak zmierzył się ze śmiercią, jak jego kolega poszedł do wybiórki, a on ocalał - wspomina Mruszczak. - Strącił wiarę przed wojną. Jako ateista przygotowywał msze w obozie. Przynosił komunikanty przemykając między esesmanami. To była jedna z bardziej wzruszających opowieści - dodaje młoda kobieta. - Wspominał o kabaretowym życiu w obozie, o różnych dziedzinach sztuki. Nie opuszcza go humor, nawet czarny - dodaje Klima. Drugą zapadającą w pamięć osoba, jego zdaniem, był Wincenty Galica, zakopiańczyk. Prowadzi Muzeum Męczeństwa w willi "Palace", byłej siedzibie gestapo w Zakopanem. - Wrażenie robią niewielkie rozmiary katowni i liczba osób, które w niej były - rzuca młody mężczyzna. - Ma sporo lat i jest inwalidą. Niemcy dotkliwie go zmaltretowali. Mimo to stara się robić to co do niego należy, czyli przypominać młodym o historii - opowiada Mruszczak. Dać pauzę, czy nagrywać łzy? Nadchodzi moment, kiedy człowiek zaczyna sic zastanawiać: Wyłączyć kamerę czy nie? Dać pauzę, czy nagrywać łzy? Takie dylematy pojawiają się częściej niż wzruszenie - przyznaje Klima. -Ale to nasza praca. Są założenia, które trzeba konsekwentnie realizować i nie ma miejsca na emocje, łzy, wzruszenie. To byłby brak profesjonalizmu. - Albo się ktoś emocjonalnie zagnębia w życie drugiego człowieka, albo stara się je śledzić i wyłapywać momenty, do których należy wrócić. Umysł jest wtedy przestawiony na inne tory i nie ma miejsca na emocje. Są momenty, kiedy nie chciałoby się nagrywać łez byłych więźniów na kamerę, ale my nie możemy sobie pozwolić na wzruszenie - dopowiada Mruszczak. Nie chcą wspominać - Na mnie duże wrażenie zrobił Jozef Stós. Jego domek w Okocimiu to jedno wielkie archiwum. Mnóstwo pamiątek. Wszędzie na ścianach są jakieś rzeczy, obrazki odzwierciedlające jego postać, wiele cennych unikatów. Dużo czasu można spędzić oglądając to wszystko. Zresztą pana Józka chyba najwięcej nagraliśmy. Mamy siedem godzin, a on dopiero skończył opowiadać o swoich czasach studenckich - opowiada Paulina Wądrzyk, kolejna wolontariuszka, studiująca zaocznie w Krakowie inwestycje i nieruchomości. Jednak poza tymi, którzy potrafią się otworzyć, jest jeszcze inna kategoria byłych więźniów. Ci nie chcą wspominać tego co przeżyli. Nie chcą wracać do tamtych czasów. Tadeusz Jachnicki ![]() ![]() ![]()
![]() |